Polonez.

Poloneza nabylem równiez calkiem przypadkowo i bez zamiaru kupna lub zmiany auta. Maluch trzymal sie calkiem dobrze, oprócz kilku malych poprawek i szlifów nic mu nie brakowalo. Moge powiedziec, ze zrobilem wtedy dobry biznes. Gdy nabylem poloneza, dalem potem malucha bratu, bo szkoda bylo go zlomowac, za dobrystan, a pieniedzy z tego by duzych nie bylo. Bratu sie jeszcze kilka ladnych lat przydal. Przejzdzmy do poloneza. Tez obylo sie bez serisów ogloszeniowych, których jeszcze nie bylo w tamtych czasach. Przynajmniej ja nie wiedzialem, zeby jakies serwisy ogloszeniowe istanialy. Bylem na urodzinach u kolegi z pracy. Oczywiscie jak to na urodzinach czlowiek sobie troszke popil i jak to mezczyzni zaczelismy rozmowe o autach. Kobiety spedzily czas na opalaniu sie w ogródku. I wtedy powiedzialem, ze podoba mi sie ten polonez, który stoi tam na podwórku, okazalo sie, ze jego wlascicielem jest brat kolegi, który chce go sprzedac. I tak po kilku kieliszkach umowa byla podpisana. Bez serwisów ogloszeniowych!

Wspomnienie.

Tak wracajac do tematu przeszlosci, chcialbym opowiedziec w jakic dziwnych okolicznosciach udalo mi sie kupic moje dwa ostatnie auta. Jak juz wspomnialem polonezem jezdze d siedmiu lat, wiec to sporo czasu i wiele sie od tego momentu zmienilo. Naturalnie nikt nie slyszal wtedy o serwisach ogloszeniowych. Przed polonezem, bylem dumnym posiadaczem malucha. I nigdy tej transakcji nie zapomne. Tego maluszka w sumie nabylem w formie wymiany na jednym z parkingów. Mój brat mieszka 300 kilometrów dalej. To na tamte czasy dosc spory kawalek drogi byl. Podczas jednego z postojów zaczepil mnie gosciu, który byl zachwycony moja syrenka, która posiadalem przed maluchem. Byl on koneserem starszych aut. Podczas rozmowy nieoczekiwanie zaproponowal mi, zebys my sie zamienili autami. On wezmie moja syrenke, a w zamian dostane jego nowego malucha. Musialem jeszcze pare zloty doplacic oczywiscie. Szybko podjechalismy do mechanika, który potwierdzil dobre stany aut i tak bez serwisów ogloszeniowych ani innych gield dokonywalo sie transakcji.

Dawniej.

Mlodziez nie wie jak to jest, ale my ludzie troszeczke bardziej dojrzali mozemy sobie jeszcze przypomniec, jak to bylo dawniej. Nikt nie wiedzial co to internet i serwis ogloszeniowy. Auta kupowalo sie od nieznajomych. I o dziwo te auta sluzyly nowemu wlascicielowi przez ladnych kilka lat bez zarzutu. Kto znas teraz by sie odwazyl na taki krok. Ktos podchodzi i chce kupic od reki nasza bryke, albo co lepsze, to my dostajemy propozycje kupna auta i w ciagu godziny umowa jest podpisana z nieznajomym, którego pózniej juz nigdy nie zobaczymy. To byly czasy. Ogólny rzut oka i czlowiek mógl duzo powiedziec o wlascicielu i jego pojezdzie. Teraz chyba pozostaja serwisy ogloszeniowe, które pekaja w szwach od ofert. Mi ciezko bylo zdecydowac sie na gieldzie na kupno auta. Wszystkie oczywiscie umyte, w zadnym rzekomo nie palono, silniki czysciutkie jak z fabryki. No i naturalnie zadne auto nie klepane. Szkoda, ze w wiekszosci przypadków to jedna wielka bzdura. Wystarczy podjechac do mechanika i zapytac o prawdziwy stan auta.

Marketing - phone card - robienie stron - klimatyzacja - Rodzina Zastępcza - domy kanadyjskie - ares