Tak to byly czasy. Wszystko jakos dalo sie duzo latwiej zalatwic. Dzisiaj nie wyobrazam sobie sytuacji, w której na imprezie podpisuje umowe kupna auta. No chyba sobie tego nikt nie wyobraza. Ja juz od kilku miesiecy siedze na kilku serwisach ogloszeniowych i próbuje znalesc cos dla siebie. I to nie jest wcale takie proste. Raz nawet udalo mi sie znalesc auto moich marzen na zagranicznym serwisie internetowym, ale cala akcja okazala sie wielkim niepowodzeniem. I jeszcze tylko sie zrozilem do serwisów ogloszeniowych. Ale o tym za chwilke. Ogólnie jednak rzecz biorac, to takie serwisy ogloszeniowe sa strasznie przydatne. Czlowiek nie musi jezdzic po gieldach, ma wiecej czasu do zastanowienia sie, ma dolaczone zdjecia i tylko w momencie gdy jestesmy zainteresowani dana oferta mozemy wypytac o szczególy, umówic sie na spotkanie lub kupic auto. To oszczednosc czasu i mozliwosc wyboru auta z dalekich zakatków kraju, jak i równiez zagranicy. Czlowiek wszystko ma pod reka. Wazne by informacje byly wiarygodne.
Poloneza nabylem równiez calkiem przypadkowo i bez zamiaru kupna lub zmiany auta. Maluch trzymal sie calkiem dobrze, oprócz kilku malych poprawek i szlifów nic mu nie brakowalo. Moge powiedziec, ze zrobilem wtedy dobry biznes. Gdy nabylem poloneza, dalem potem malucha bratu, bo szkoda bylo go zlomowac, za dobrystan, a pieniedzy z tego by duzych nie bylo. Bratu sie jeszcze kilka ladnych lat przydal. Przejzdzmy do poloneza. Tez obylo sie bez serisów ogloszeniowych, których jeszcze nie bylo w tamtych czasach. Przynajmniej ja nie wiedzialem, zeby jakies serwisy ogloszeniowe istanialy. Bylem na urodzinach u kolegi z pracy. Oczywiscie jak to na urodzinach czlowiek sobie troszke popil i jak to mezczyzni zaczelismy rozmowe o autach. Kobiety spedzily czas na opalaniu sie w ogródku. I wtedy powiedzialem, ze podoba mi sie ten polonez, który stoi tam na podwórku, okazalo sie, ze jego wlascicielem jest brat kolegi, który chce go sprzedac. I tak po kilku kieliszkach umowa byla podpisana. Bez serwisów ogloszeniowych!
Tak wracajac do tematu przeszlosci, chcialbym opowiedziec w jakic dziwnych okolicznosciach udalo mi sie kupic moje dwa ostatnie auta. Jak juz wspomnialem polonezem jezdze d siedmiu lat, wiec to sporo czasu i wiele sie od tego momentu zmienilo. Naturalnie nikt nie slyszal wtedy o serwisach ogloszeniowych. Przed polonezem, bylem dumnym posiadaczem malucha. I nigdy tej transakcji nie zapomne. Tego maluszka w sumie nabylem w formie wymiany na jednym z parkingów. Mój brat mieszka 300 kilometrów dalej. To na tamte czasy dosc spory kawalek drogi byl. Podczas jednego z postojów zaczepil mnie gosciu, który byl zachwycony moja syrenka, która posiadalem przed maluchem. Byl on koneserem starszych aut. Podczas rozmowy nieoczekiwanie zaproponowal mi, zebys my sie zamienili autami. On wezmie moja syrenke, a w zamian dostane jego nowego malucha. Musialem jeszcze pare zloty doplacic oczywiscie. Szybko podjechalismy do mechanika, który potwierdzil dobre stany aut i tak bez serwisów ogloszeniowych ani innych gield dokonywalo sie transakcji.